Para łosi

Oko na łosia – są już pierwsze efekty

Share

Jak daleko i dlaczego wędrują łosie? Jakich środowisk poszukują? Jakie areały zajmują zimą, a jakie latem? Mnogości nowych danych na ten temat dostarczają naukowcy realizujący dwa projekty naukowe w ostojach łosia: na Bagnach Biebrzańskich i Polesiu.

W ramach jednego projektu, prowadzonego przez prof. Mirosława Ratkiewicza z Uniwersytetu w Białymstoku, na Bagnach Biebrzańskich zaobrożowano 30 zwierząt. Siedemnaście kolejnych zaobrożowano na terenie Rezerwatu Biosfery Polesie Zachodnie, obejmującym Poleski Park Narodowy i okoliczne nadleśnictwa (tzw. Rezerwat Biosfery), w ramach projektu prowadzonego przez dr hab. Tadeusza J. Chmielewskiego i Weronikę Maślanko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Zwierzętom nałożono obroże z urządzeniem GPS. Raz na godzinę rejestrują one pozycję zwierzęcia i za pomocą modułu GSM przekazują do bazy dane, dzięki którym naukowcy mogą z dużą dokładnością i śledzić przemieszczenia tych zwierząt w ciągu całej doby.

Leżącyn łoś
Łoś

Analizy danych dopiero się zaczynają. Dotychczas udało się stwierdzić, że łosie preferują środowiska z wysoką dostępnością pokarmu. „Zimą regularnie odwiedzają bory sosnowe, gdyż w czasie mrozów pędy sosny są dla nich obficie dostępnym pokarmem. Można wręcz powiedzieć, że zgryzając sosny, łosie utrzymują własne, sosnowe ogródki. Odrastające, młode i rozgałęzione pędy są dla nich dodatkowym pokarmem” – opowiada w rozmowie z PAP dr hab. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków (IBS) PAN w Białowieży, który współpracuje z autorami obu projektów i usypiał oraz obrożował łosie.

Latem łosie chętnie wybierają olsy i łęgi oraz obszary zaroślowe, zabagnione tereny porośnięte wierzbą. Poszukują również terenów zdziczałych, nieużytków i ugorów zarastających sosnami, wierzbą i brzozą. Unikają za to terenów zabudowanych, łąk i pól uprawnych.

Wyjątek stanowi zima, kiedy łosie częściej podchodzą bliżej ludzkich osiedli. „W ciągu nocy często przechodzą do śródpolnych płatów lasu, gdzie mogą pozostawać nawet kilka dni. Ciągnie je tam dostępność pokarmu, szczególnie zimą, kiedy poszukują pędów sosny albo wierzby, brzozy czy olchy. Szukając łosi, znajdowaliśmy je nieraz kilkadziesiąt metrów od gospodarstw leżących na uboczu wsi. Świetnie się tam ukrywały. Często przebywały też w gęstych młodnikach sosnowych, gdzie naprawdę trudno je zauważyć” – mówi dr Kowalczyk.

Dzięki danym z obroży naukowcy poznali też dystanse wędrówek łosi. Zimą w ciągu doby zwierzęta te przemierzają średnio odległość 1,5-1,8 km; w okresie wiosenno-letnim jest to i 1,7-2,6 km. Samce są nieco bardziej ruchliwe, co wynika z ich zachowań rozrodczych, poszukiwania samic, zwłaszcza w okresie rui.

Naukowcy już wcześniej wiedzieli, że łosie mogą migrować. Nie znali jednak szczegółów na temat odległości i kierunków migracji, nie wiedzieli też, czy dotyczy to wszystkich zwierząt. Dzięki telemetrii ustalili, że sezonowe migracje podejmuje około dwóch trzecich badanych łosi.

„Wynika to z konieczności zmiany ostoi. Zimą łosie przebywają głównie w lesie, gdzie znajdują pokarm; latem migrują na tereny bardziej otwarte, zabagnione, obfitujące w pędy krzewów i roślinność zielną” – opowiada dyrektor IBS PAN. – „W Skandynawii takie migracje mogą się odbywać na odległość nawet kilkuset kilometrów. Dane znad Biebrzy wskazują na to, że wraz ze zmianą pory roku centra areałów łosi przesuwają się od 3 do 19 km, średnio – 7 km”.

Jedna trzecia łosi – najczęściej samce – jest bardziej osiadła i trzyma się obszarów lesistych albo leśnych obrzeży, gdzie znajduje wystarczającą ilość pokarmu. Migrują częściej klępy, które w związku z wychowywaniem potomstwa mają większe potrzeby energetyczne. Potrzebują pokarmu więcej i lepszej jakości.

„Nowe informacje mogą pomóc w zarządzaniu populacjami łosi” – mówi ekspert.

„Gdyby w Polsce wznowiono odstrzał łosi, musimy mieć świadomość, że polując na terenie administrowanym przez Lasy Państwowe możemy jednocześnie oddziaływać na populacje łosia z terenu parku narodowego, np. Biebrzańskiego czy Poleskiego, z którego łosie na zimę przemieszczają się na inny teren” – tłumaczy prof. Kowalczyk.

„Musimy mieć to na względzie, podejmując decyzje dotyczące ochrony czy zarządzania populacjami łosia. Dotyczy to zwłaszcza unikalnej genetycznie, reliktowej populacji biebrzańskiej” – dodał.

Nowe dane mogą też pomóc lepiej oceniać liczebność zwierząt – mówi dr Kowalczyk. I tłumaczy, że łosie liczy się zwykle zimą. Ponieważ jednak koncentrują się one wówczas na terenach leśnych, zwłaszcza w borach sosnowych, ich często wysokie zimowe zagęszczenia nie odzwierciedlają faktycznego stanu populacji w ciągu całego roku.

Dzięki danym telemetrycznym naukowcy ustalili również, że w ciągu całego roku spośród łosi żyjących nad Biebrzą może ginąć nawet co piąty osobnik. Częściej giną samce, których śmiertelność sięga 30-40 proc. (wśród samic jest to ok. 10 proc.).

Najwięcej łosi pada w końcu zimy i na początku wiosny, kiedy – zwłaszcza po przedłużającej się zimie – zwierzęta są bardzo osłabione. Kolejnym okresem zwiększonej śmiertelności jest czas rui i jesiennych migracji, gdy zwierzęta giną z ręki kłusowników (poszukujących samców z porożem) oraz na drogach, w wyniku kolizjach z autami.

Badania łosi z wykorzystaniem obroży GPS prowadzono już w Ameryce, a w Europie głównie w Skandynawii – zauważa dr Kowalczyk. „W Europie centralnej czy wschodniej takich badań dotychczas nie było. A są bardzo potrzebne, bo łosi przybywa i stopniowo rozprzestrzeniają się w całej Europie. W Polsce przyczyniło się do tego moratorium na odstrzał tych zwierząt, wprowadzone w 2001 r. Łosie wracają na dawniej zajmowane tereny i zaczynają zasiedlać kraje sąsiednie. Coraz więcej łosi z Polski migruje za naszą zachodnią granicę” – mówi Kowalczyk.

Anna Ślązak

Łoś
Ryczący łoś

 

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

 

Share